Człowiek na stronie
Wchodzi z reklamy, wyszukiwarki albo mediów społecznościowych i coś robi: ogląda usługę, klika telefon, wysyła formularz.
Reklama bez pomiaru to wydawanie po ciemku. Skonfiguruję GA4 na Twojej stronie tak, żeby było widać: który kanał przynosi zgłoszenia, a który po prostu przepala budżet.
Ponad sto lat temu John Wanamaker rzucił słynne zdanie o reklamie: „Połowa pieniędzy, które wydaję na reklamę, idzie w błoto - tylko nie wiem która”. Za jego czasów nie dało się tego sprawdzić. Dziś właśnie od tego jest analityka. Gdy pomiar jest ustawiony dobrze, widzisz nie kliknięcia i lajki, lecz to, skąd przychodzą prawdziwe zgłoszenia - jakim kanałem, z jakiej strony, z której reklamy. I przestajesz płacić za to, co nie działa.
Żadnej magii. Dane idą prostym łańcuchem - i na każdym ogniwie wiem, co ustawiam.
Wchodzi z reklamy, wyszukiwarki albo mediów społecznościowych i coś robi: ogląda usługę, klika telefon, wysyła formularz.
Google Tag Manager stoi na stronie raz i pilnuje potrzebnych działań - jak czujnik, który reaguje na to, co ważne.
Każde ważne działanie idzie do analityki osobnym zdarzeniem - wysłanie formularza, klik w telefon.
Ze wszystkich zdarzeń zaznaczam te, które przynoszą pieniądze - zgłoszenie i telefon. To Twoje konwersje, reszta to tło.
W raportach widać, który kanał i która strona przynoszą konwersje. Wzmacniasz to, co działa, tniesz to, co przepala budżet.
Wielu myśli, że „podłączyć analitykę” to wkleić kod na stronę. Kod wklejony - a pożytku zero: GA4 domyślnie liczy odsłony stron, ale nie wie, że dla Twojego biznesu zgłoszenie z formularza albo telefon to pieniądze. A automatyczny pomiar formularzy Google’a regularnie kłamie: zalicza konwersję, gdy człowiek po prostu kliknął w pusty formularz. Ja ustawiam pomiar ręcznie - i liczy realne zgłoszenia, a nie to, co zgaduje Google.
Stały pakiet jednorazowego wdrożenia. Wszystko poniżej - w cenie.
Nie biorę każdego projektu. Jeśli w Twoim przypadku z analityki teraz nie będzie pożytku, powiem to od razu.
Na stronę prawie nikt nie wchodzi. Najpierw potrzebny ruch - przy trzech wizytach miesięcznie nie ma czego analizować.
Liczby się zbierają, ale nikt nie będzie w nie patrzył ani niczego zmieniał. Pomiar dla picu - wyrzucone pieniądze.
Liczysz, że analityka sama podniesie sprzedaż. Ona pokazuje, gdzie jest prawda, ale decyzje i poprawki - po Twojej stronie albo tego, kto prowadzi reklamę.
Ale jeśli masz reklamę albo ruch i chcesz rozumieć, co z tego przynosi pieniądze - pomiar zwraca się szybko.
Tłumaczę każdy krok konfiguracji, żebyś wiedział, co i czemu mierzymy.
Patrzę na Twoją stronę i biznes. Ustalamy najważniejsze: co liczyć jako konwersję. Przy usługach z długą sprzedażą to nie umowa, lecz zgłoszenie i telefon - to wystarczy, żeby wyciągać wnioski. Mierzymy to, co przynosi pieniądze, a nie każdy ruch.
Stawiam GA4 przez Google Tag Manager, a nie w kod bezpośrednio - potem zmiany pomiaru robi się od ręki. Podłączam zgodę na cookies (Consent Mode) pod RODO, jeśli jeszcze jej nie ma.
Ustawiam zgłoszenie z formularza i klik w telefon, wyłączam krzywy auto-pomiar Google, oznaczam zdarzenia jako konwersje i sprawdzam, czy realnie się liczą.
Składam dwa działające raporty: skąd idą zgłoszenia i która strona albo usługa konwertuje. I pokazuję, jak je czytać, żebyś nie tonął w panelu.
Masz konkretny temat? Napisz w wybranym kanale lub zadzwoń. Krótko opisz firmę, obecne rozwiązanie i oczekiwany efekt - dzięki temu szybciej przygotuję odpowiedź.